Skip navigation
plut.Waldemar SUJDAK}’s portrait

plut.Waldemar SUJDAK

  • 28 lat
  • Mężczyzna
  • Data urodzenia 27 February 1980
  • Data śmierci 20 August 2008
  • Dębica / Afganistan , Poland
Żołnierz. Dobry i wspaniały człowiek. Poświęcił swe życie służąc Ojczyźnie i pokojowi na świecie. Tragicznie zginął w Afganistanie jako saper na misji pokojowej. Odszedł w wieku 28 lat
więcej »

Opowiedz o...

Tragiczna śmierć Waldka w Afganistanie

TVP Rzeszów

http://video2.v2.tvp.pl/2008/08/25/173672/film.asf


http://www.president.pl/x.node?id=2011993&eventId=21027852

POCHOWANY DOKŁADNIE TAK JAK CHCIAŁ...

POD BIAŁO-CZERWONĄ FLAGĄ


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Waldemar Sujdak i dwóch jego kolegów z saperskiego patrolu -

Paweł Szwed (27 lat) i Paweł Brodzikowski (25 lat) 20 sierpnia 2008  zginęli od miny-pułapki w Afganistanie.

Służyli w 2. Mazowieckiej Brygadzie Saperów w Kazuniu.
Waldemar Sujdak i jego koledzy wracali z bazy Warrior do macierzystej bazy Sharan w prowincji Paktika jako tzw. patrol bojowy drogą "Floryda" - asfaltową trasą łączącą obie bazy.
Sprawdzali mosty, wąwozy i przepusty. -Te, które mieli na wojskowych mapach.
Potężnej siły ładunek podłożony był pod przepustem, którego na mapie nie było.
Jeden z Hammerów wjechał na ładunek wybuchowy. Samochód wyleciał w powietrze,

Dnia 26 sierpnia 2008  w kościele pw. św. Jadwigi w Dębicy, rodzina, przyjaciele, znajomi po raz ostatni żegnali się z Waldkiem Sujdakiem.

Waldemar Sujdak osierocił 3-letnią córeczkę Elizę. Rodzina nie może się otrząsnąć po tragedii.

Nasza minuta ciszy, Waldi - make some noise
Wysłano dnia 26-08-2008 o godz. 16:00:00
Temat: Informacje Społeczne
Obserwator Lokalny:

nie o to chyba chodzi, żeby doszukiwać się niezwykłych momentów,
bo w życiu liczą się te najprostsze zwykłe chwile,
które w obliczu śmierci urastają do miana najważniejszych?



Nasza minuta ciszy, Waldi - make some noise

Blisko tydzień temu agencje prasowe podały informację o śmierci trzech żołnierzy stacjonujących w Afganistanie. Dla większości osób była to kolejna sucha informacja, kolejny wojenny news. Dla nas jednak, tych, którzy znali Waldka Sujdaka, informacja ta była tą, która zapada w pamięci. Nigdy nie zapomnę, co robiłam, i gdzie byłam, kiedy usłyszałam o śmierci Waldka...

Ciężko pisać w czasie przeszłym o człowieku tak bliskim. O człowieku, z którym spędziło się pól życia w jednej piaskownicy. Nie jest łatwo, ale komu, jak komu, Waldkowi należy się porządne pożegnanie. Nie chcąc, by Waldi pozostał w pamięci 'suchą informacją', czy 'newsem z frontu' postanowiłam zebrać nasze - osób, które miały okazję Go dobrze poznać - wspomnienia, i nadać tym samym duszę całemu temu bezosobowemu bełkotowi mediów. Waldek był zbyt kolorowy, abyśmy pozwolili mu blaknąć. Dlaczego ?

"Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego"

Rodzina Państwa Sujdak, to ewenement, którego nie można pojąć ot tak, nie znając tych ludzi. Mnie nie udało się już nigdy później zetknąć z takimi osobami. Rodzice wpoili Waldkowi i reszcie Jego rodzeństwa zasady, którymi każde z nich się w życiu kieruje. Nie można dać dziecku nic bardziej cennego od silnych fundamentów moralnych. To liczna i niezwykle mocno zżyta rodzina, która jest razem nie tylko w sytuacjach kryzysowych, potrafią również dzielić swoje radości. Zresztą oni od zawsze trzymali się razem. Jak mówi Tomek - młodszy brat Waldiego:

"Waldek był naszym kochanym bratem. Czasami w dzieciństwie były drobne sprzeczki, ale byliśmy wszyscy za sobą ",jeden za wszystkich wszyscy za jednego". Jego pasją była piłka nożna i wędkarstwo. Był lubianym kolegą na osiedlu, miał wielu przyjaciół. Podziwialiśmy jego odwagę, od kiedy podjął pracę w wojsku jako saper. Dowodem jego odwagi była misja do Afganistanu. Wierzył że wróci, bo kochał nas wszystkich, a szczególnie swoją córeczkę Elizkę . Na zawsze zostanie w naszej pamięci ..."

Szwagierka Waldka nie może pozbierać myśli. Mówi, że był nie tylko super szwagrem i wujkiem, ale też zwyczajnie, dobrym człowiekiem. Wspomina, jak bardzo lubili razem z Grześkiem (młodszym bratem) Jego towarzystwo i wspólne spędzanie czasu nad wodą, jak również w lesie. Oczywistym jest, iż w obliczu takiej tragedii najbliższa rodzina niewiele ma do powiedzenia, bo każde słowo jest zbyt bolesne. Każde słowo jest zbyt małe. To nie dziwi. Ewa - jedyna siostra Waldka z rozżaleniem relacjonuje "Moje ostatnie słowa pożegnania przed wyjazdem do Afganistanu: "tylko wróć, nic więcej". Spełnił On swoją życiową misję. Jestem, byłam i będę zawsze dumna z mojego śp. brata. Zawsze mu to powtarzałam."
Kiedyś brał mnie na ręce, zaspakajał ciekawość mą , do tego co mnie otaczało wokół,
zrywał czereśnie dojrzałe,nucił piosneczki wesołe. Przy Nim czułam się bezpieczna,był przecież taki duży, Mój kochany starszy brat, z Nim zatańczyłam pierwszego walca, To On uczył jak kochać ludzi i cały świat. Zachęcał do walki bym była sprawniejsza,mówiąc nie lękaj się mała, przecież jestem przy Tobie,tulił gdy czasem było mi bardzo smutno i źle...Dom rozbrzmiewał wesołym śmiechem gdy coś kryliśmy, drobne psoty przed mamą,
Los dla Niego okazał się okrutny, nie poczyta juz nigdy moich wierszy ,i nie ujrzy  nigdy swojej siostry, która stała się juz dojrzałą kobietą...Niby jesteśmy tacy sami, tylko Jego czułe oczy, wciąż patrzą na mnie, ze smutkiem I Wiem co chcą mi powiedzieć...Walcz siostro kochana! Nie lękaj się życia! Ja Będę Twymi oczami...


Sunstreet żegna swojego Stevena...

Od źanka słów kilka

Z Waldkiem, po pierwsze nigdy nie można się było nudzić, po drugie nie można było robić rzeczy uważanych powszechnie za normalne. Chyba za to wszyscy go tak uwielbiamy. Każdy, kto miał z nim styczność w dzieciństwie, nie szedł już później ścieżką tzw. prawidłowego rozwoju ;) Waldi był najbardziej pozytywnym, ze znanych mi "wariatów". Jego osobowość dominowała. Pełen życia, sto pomysłów na minutę, wszędzie było go pełno, tam gdzie pojawiał się Waldek kończyła się nuda.
Pożegnanie z takim człowiekiem nie jest rzeczą łatwą, a już zwłaszcza mając na względzie okoliczności owego pożegnania. Mimo smutku chciałoby się przemycić jego osobowość, by nawet Ci, którzy nie mieli okazji z nim obcować, mogli poczuć jego niezwykłą aurę. Jako że byłam Jego bliską sąsiadką przez pierwsze 18 lat mojego życia, a przez to i osobą dość mocno zżytą zarówno z Nim, jak i jego rodziną, czułam potrzebę jakiejś formy pożegnania Waldka. Pamiętając bardzo wesołe czasy dzieciństwa i młodości na ulicy Słonecznej doszłam do wniosku, iż jedynym wchodzącym pod rozwagę rozwiązaniem jest skrzyknięcie naszej osiedlowej paczki po raz ostatni, by odświeżyć nasze wspomnienia dotyczące Waldka. Jak się okazało jest ich cała masa. To mnie akurat nie dziwi.
Wszelkie, przeważnie wieczorne, aktywności na podwórku inicjował zazwyczaj Waldek w tandemie z Krzyśkiem Lipczyńskim. Jak się okazuje wszyscy najbardziej żywo wspominamy Waldka przez pryzmat 'opędów' i zabawy w podchody. Waldek był w niej mistrzem :) Osobiście zawsze pchałam się do jego obozu, bo chyba już od dzieciństwa przejawiał skłonności strategiczno - topograficzne. Jako że byłam najmniejsza, zazwyczaj brał mnie na barki i tam też czatowałam na 'wroga'. Z tych samych powodów, pozwalał mi chodzić ze starszymi chłopakami na opędy. Opędy opędami, ja jednak (zresztą jak chyba wszyscy) zawsze czekałam na hasło Waldka, "wiejemy!" i biegliśmy na łeb, na szyję. Zbieraliśmy się pod zegarem, lub na osiedlowej ławce, po czym Waldi pytał 'wszyscy są? nic się nikomu nie stało ?? (iście żołniersko - matczyne zapędy).
Poza tym, że Waldek niewątpliwie był duszą towarzystwa warto wspomnieć o tym, że był osobą bardzo lubianą. Od zawsze miał mediatorskie zacięcie, poparte pewnego rodzaju autorytetem. Potrafił pogodzić każdego z każdym (nawet, o dziwo, mnie). Nigdy nie odmawiał pomocy, często nie trzeba było nawet o nią prosić. Zresztą tą, jak i wiele innych pozytywnych cech, z pokorą na czele, wyniósł z domu.
Byliśmy kiedyś większą "paczką" na rybach pod namiotami. Poszliśmy około 5 rano po robaki, nie patrzyłam pod nogi, bo i po co. Wyciągając mi ze stopy kawałek szklanej butelki Steven powiedział: "Dobra mała już nie płacz, do wesela się zagoi. Koko dżambo i idziemy dalej". Bliznę mam do dziś, a i sławnego koko dżambo nie zapomnę ;)

Steve budowniczy

Jakub Mytych
Kiedy usłyszałem w TV nazwisko Sujdak to pomyślałem, że to niemożliwe, że to nie o Niego chodzi. Wszedłem na neta i mi nogi zdrętwiały. Nie wiem co o tym myśleć, jakoś to do mnie nie dociera. Sama dobrze pamiętasz, jak było, bo przecież przesiadywaliśmy razem wszyscy całymi dniami na stadionie, graliśmy z Nim w baseball, pikę, skakaliśmy z zegara, graliśmy w kosza. Przecież całe to boisko do kosza, to się ze Stevenem robiło, przynosił narzędzia od taty, cement, taczki i murowało się kosze.'

'Zuzia, lalka nieduża'

Iza Rogowska
To był naprawdę cudowny człowiek: pierwszy do żartów - ostatni do kłótni.
Nigdy nie zapomnę tych długich wieczorów "pod blokiem" na ławce, kiedy to żartom i wygłupom nie było końca. Nie wspominając już o wyprawach na tzw. "opędy", "podchody", czy też przepychanki w żywopłocie. Pamiętam jak któregoś wieczoru po blokiem razem z Waldkiem i Rafałem próbowaliśmy przestawić malucha, ale sąsiadka z okna nas podpatrzyła. Uciekaliśmy wtedy na złamanie karku.
Oj działo się działo...
Nigdy też nie zapomnę tych wieczorów spędzonych w "Słoneczku".
I już nawet stara pioseneczka "Zuzia, lalka nie duża", którą często śpiewał, żeby mi dokuczyć, jest dziś wzruszającym wspomnieniem.
Pamiętam naszą ostatnią rozmowę (na ogródku) - poprzedniego lata, kiedy zwierzał się z pomysłu wyjazdu do Afganistanu. Mówiłam, że to nie jest dobra myśl i szczerze mówiąc, miałam nadzieję, że nigdy tego zamiaru nie wcieli w życie. Stało się inaczej...
Drugiego takiego już nigdy nie będzie.
Zawsze można było z Nim porozmawiać o wszystkim - i na żarty i na serio.'

Sara, mała księżniczka

Magda Siwiak (Bartnik)
Z tego co pamiętam to dzięki WALDKOWI zostałam Sarą - małą księżniczką. Pamiętam, że strasznie się wtedy o to wkurzałam, bo wszyscy tak na mnie wołali. Teraz jestem z tego dumna.
Kanapkożerca Stiven

Marcin Lubelczyk
Pamiętam, jak zawsze zimą po szkole rzucaliśmy się śnieżkami. Nigdy nie można było z Nim dojść do domu sucho, zawsze mnie to wkurzało :) ale oczywiście pozytywnie. Pewnego dnia natarłem Go zgniłą mandarynką za te wszystkie śnieżki od Niego, po tym całą drogę do domu pluł posmakiem zgniłej pomarańczy :) Pamiętam wagary, najlepsze oczywiście były, jak było ciepło, bo chodziliśmy na żwiry, lub w inne dziwne miejsca. Byliśmy kanapkożercami i zawsze "żerowaliśmy" na innych :) Załatwiał mi kadridże do pegasusa 'na ruskich', bo często chodziliśmy tam na wagary :) Do dziś mam zdjęcie z Nim na starym czołgu w parku jordanowskim, jak siedzimy na lufie, no i kilka innych śmiesznych. Ogólnie to były bardzo szalone lata, byliśmy bardzo młodzi, szaleni, później się bardzo zmienił, ale to nie wojsko Go zmieniło... zaczął myśleć poważniej, żona, dziecko. Później pamiętam czasy, gdy zaczął stacjonować w jednostce w Dębicy, a że niedaleko od domu to można było się często spotkać. Zawsze jak się z nim spotkałem to było milo z Nim pogadać. Dużo mam wspomnień związanych z Waldkiem, ale zawsze trzeba cos zachować dla siebie.

Za mundurem panny sznurem

Gosia Lubelczyk
Ja natomiast zawsze będę pamiętać Go jako zwariowanego, szalonego chłopaka, Jego opowiadania o dziewczynach, "podbojach" Jego i Krzyska w Bufflo :) Był szalenie pozytywnym chłopakiem, chyba nie było osoby, która, Go nie lubiła, a przynajmniej nikt taki nie przychodzi mi do głowy i zapewne już nie przyjdzie. Zapamiętam Go też jako przystojniaka w mundurze :) oj niejedna wtedy zanim wzdychała :) Później po poznaniu Jego przyszłej żony zmienił się, spoważniał, ale i tak był tym samym Stevenem z osiedla :) Zawsze pozostanie wspomnienie o Nim pod niebieską bramą...

Gdyby Kasia nie skakała

Kasia Pyskaty - Maziarz
Najbardziej utkwiło mi w pamięci jak chciałam Ci udowodnić ,że też jestem odważna tak jak Ty i skoczę z zegara (Ty wiesz jakiego). Skoczyłeś chyba z pięć razy, ja raz i złamałam nogę, ale obydwoje byliśmy dumni że to zrobiłam. Byłeś naprawdę wspaniałym człowiekiem. Uczynnym, szczerym i dobrym kolegą.

Umiał Być sobą

Lucyna Przywara
Nie był pyszałkiem, nie był łobuzem , nie wymądrzał się
Wołał towarzystwo młodszych, których był przyjacielem, nie "przewodniczącym",
Był skromny, a zarazem odważny, bo nie udawał, nie pozorował - umiał być sobą
Takiego Go pamiętam z naszych dziecięcych lat'

Był wspaniałym ojcem. Miał palny

Jolanta Szwed (Jęczmińska)
Waldek był wspaniałym ojcem. Bardzo kochał swoją córkę Elizę i za każdym razem, kiedy się z Nim widziałam, a było to niemal codziennie, mógł o niej opowiadać godzinami. Jest mi ogromnie przykro, że się tak to wszystko stało. Miało być inaczej. Miał plany, duże plany po powrocie, ale niestety nie udało się.

Walduś był kochany

Angela Ratyńska (Siwiak)
Zawsze uważałam Go za jednego z najlepszych kolegów. Darzyłam Go największą sympatią. Walduś był po prostu taki... KOCHANY :))) ten epitet najlepiej do niego pasuje i kiedy o Nim myślę, to właśnie to mi się ciśnie na usta; Walduś był kochany, do rany przyłóż! Ucieszyłam się od ucha do ucha, kiedy pojawił się na Naszej - Klasie! ale kiedy zobaczyłam, gdzie jest miałam kiepskie przeczucia... pomyślałam: "szkoda takich ludzi jak Ty na wojnie!" Walduś! Będę Cię pamiętać do końca życia. Jeszcze się spotkamy, zobaczysz!?

W czasie wakacji, razem z Waldkiem spędzałem więcej czasu, niż w domu

Krzysztof Lipczyński
Najbardziej zmaltretowany wiadomością o śmierci naszego podwórkowego kolegi był Krzysiu (wybacz to zdrobnienie, ale jakoś tak mi już zostało) Lipczyński. Najlepszy przyjaciel Waldka. Od kiedy pamiętam, a pamięć mam dobrą, trzymali się razem

- Z Waldkiem spędziłem najlepsze dni mojego życia w dzieciństwie i kiedy dorastałem. Nie skłamię, jak stwierdzę, że Waldi był, jest i będzie moim najlepszym przyjacielem. Chwile spędzone razem wspominam jak z bajki, sama wiesz, że Waldi był bardzo szalony, zwariowany, żywiołowy. Nie było sytuacji, których by nie załatwił i nie załagodził, oraz osób, których by do siebie nie przekonał. Nie było też dla Niego rzeczy zbyt zwariowanych lub ryzykownych, żeby je wykonać. W czasie wakacji, razem z Waldkiem spędzałem więcej czasu, niż w domu, nie było dnia żebyśmy czegoś nie wykombinowali i nie zrobili jakiejś "jazdy". Zawsze widziałem, że kiedy się spotkamy, z pewnością nie będziemy się nudzić, ale to dzięki jego żywiołowości i pozytywnemu nastawieniu do życia i osób wokół Niego. Był bardzo dobrym człowiekiem, dlatego przyciągał do siebie rzeszę oddanych przyjaciół, na których zawsze mógł liczyć, tak samo, jak oni na Niego. Wspólnie nocowaliśmy u mnie i u Niego w namiocie, gdzie mieliśmy więcej czasu na pogadanie i nocne wypady na osiedle i poza . Wspólnie spędzaliśmy wakacje. Sama Wiesz jaki był. Nasze wspólne wypady na wagary, "opędy" i inne, wspominam super. O wielu rzeczach, jakie wyprawialiśmy na osiedlu wiem tylko ja i On. Waldek był bardzo koleżeński, nie pamiętam żadnej sytuacji, żeby odmówił, gdybym Go o coś poprosił. O cokolwiek. Razem pomagaliśmy sobie nawzajem, czy to u Niego w domu, czy u mnie. Wiadomość o tej tragedii poruszyła nie tylko mnie, ale i całą moją rodzinę, z którą Waldi był bardzo zżyty. Zawsze mogłem na niego liczyć, we wszystkich trudnych sytuacjach. Trzy dni przed wyjazdem do Afganistanu Waldi powiedział, że po powrocie spotkamy się starą paczką i pogadamy jak to było i powspominamy. Aniu mogę dużo mówić, ale w takiej sytuacji łezka się koło oka kręci, bo naprawdę takiego przyjaciela jakim był Waldek długo nie będę miał.-

Na trasie Dębica- Rzeszów

Z kolegami z lat szkolnych, w dorosłym życiu spotykał się Waldek najczęściej w pociągach relacji Dębica - Rzeszów, gdzie stacjonował. Wszyscy wspominają Go podobnie, jako człowieka z pasją, który mimo, że od czasów szkolnych wydoroślał, nadal był tym samym Waldkiem. Żadnego z planowanych spotkań nie odbędzie ..

Człowiek z pasją

Marek Gawle
Zawsze go było pełno, pamiętam jak razem rozpoczynaliśmy grę w piłkę w Igloopolu, ale piłka to jednak nie było to.
Z czasów podstawówki pamiętam Waldka, jak spotykaliśmy się na rybach nad Wisłoką. W późniejszym okresie spotykaliśmy się na mieście, zawsze było cześć, co słychać?".
W czasie mojego studiowania, przez jeden semestr, co piątek jeździliśmy do Rzeszowa pociągiem o 6.00 z Dębicy do Rzeszowa. Wtedy Waldi opowiadał o swojej pasji - wojsku. Opowiadał, jakie to dziwne przypadki zdarzają się na rejonie stacjonowania jego jednostki. Później się okazało, że był również przełożonym mojego kuzyna podczas jego służby wojskowej w Rzeszowie.
Jakiś czas temu widzieliśmy się i na szybko 'co słychać, jak leci' ...
Waldi mówił, że wybiera się na misję ...
Zapamiętam go uśmiechniętego, pełnego pozytywnej energii, człowieka z pasją ...

siedzi mi jego śmierć na sercu

Marcin Stadnik
Ostatnio, jak się z nim widziałem, było to jakiś czas temu, siedzieliśmy w pociągu do Rzeszowa, gdzie stacjonował i rozmawialiśmy o nas. Pamiętam, jak mnie zaskoczyło, kiedy opowiadał o wojsku, o tym, że bardzo chce być zawodowym żołnierzem. Było to dla mnie miłym zaskoczeniem, ponieważ pamiętałem Go ze szkoły podstawowej jako niezłego łobuza i zawadiakę. Dość szalonego. A tu wyrasta gość, który tak wydoroślał, który miał cel i dążył do niego. Do tego mówił, że chce założyć rodzinę. Pamiętam, że dojechaliśmy do Rzeszowa i zamiast ja na studia, a on do swojej jednostki, poszliśmy na piwko. Już nie pamiętam, o czym rozmawialiśmy, ale pamiętam, jak imponowało mi, że ma jakiś cel, że do niego dąży. Byliśmy w podobnym wieku, ale on wiedział czego chce, a ja byłem przy nim jeszcze małym dzieciaczkiem. Cholernie mnie dobiła wiadomość o Jego śmierci. Pamiętam, że przyjechałem z delegacji, siadłem przed kompem i widzę artykuł o śmierci w Afganistanie. Otwieram i nie wiem dlaczego, ale pomyślałem o Waldku, bo kilka dni wcześniej znaleźliśmy się na Naszej-Klasie i ugadaliśmy na spotkanie, jak tylko wróci do kraju. Siadałem i dosłownie ryczałem, jak dziecko. Nie wiem, jak długo, ale wiem ze położyłem się dopiero po 5 rano z jakimś cholernym bólem w sercu. Dawno nie widziałem Waldka, tak mi żal, że już go nie zobaczę, że nie pójdziemy się poszwędać ...

Rodzina była dla Niego najważniejsza

Adam Marucha
Cóż mogę powiedzieć o Waldku? Chodziliśmy razem do szkoły średniej do mechanika ..... oczywiście przyjaźniliśmy się, bo Waldek był jedną z niewielu osób w szkole, którym można było zaufać, i na których można było polegać..... spotykaliśmy się także po zajęciach szkolnych.... po zakończeniu edukacji nasze drogi troszeczkę się rozeszły, co nie znaczy ze od czasu do czasu nie spotykaliśmy się........ ja poszedłem na studia do Rzeszowa, a on pracował w Rzeszowie jako żołnierz, to też często widywaliśmy się w pociągu powrotnym do domu....... zawszę opowiadał na jakich to akcjach był związanych z wojskiem .... zastanawiał się czy pojechać na misję, bo jak to sam mówił ma rodzinę i ona była dla niego moim zdaniem najważniejsza......ale wybrał jak wybrał i tego już nie odwrócimy.....żałuję tylko tego, że nie zdążył mnie odwiedzić przed śmiercią, bo obiecał mi, że wpadnie do mnie w odwiedziny jak wróci ......?

pomimo szalonego charakteru wiedział kiedy stosownie się zachować

Agnieszka Zielińska - Madejska
Minęło wiele lat od ostatniej lekcji w podstawówce. Nie zmienia to jednak faktu, że spędzone wspólnie 8 lat zapada w pamięci. Waldi zawsze był w grupie klasowych rozrabiaków, sportowców, wiecznie uśmiechnięty i skory do żartów. Zawsze jednak trzymał fason i pomimo szalonego charakteru wiedział kiedy stosownie się zachować. Jeszcze w zeszłym roku często spotykaliśmy się w pociągu z Rzeszowa - pewnie wracał z jednostki (nie wiedziałam, że związał swą drogę zawodową z armią). Wiadomość, że Waldek nie żyje wstrząsnęła mną bardzo. Dziś nadal trudno mi uwierzyć, że ten tragiczny wypadek wydarzył się naprawdę. Do zobaczenia Waldku po drugiej stronie tęczy

Koniec, czyli nowy początek

Waldek był takim facetem, jakiego każdy z nas chciałby mieć w trudnych chwilach u swego boku. Był kapitalnym człowiekiem, wyniósł to z domu. Był bardzo odważny. Nie bał się bowiem, pomimo obaw bliskich, pojechać na misję stabilizacyjną do Afganistanu. Jego zadaniem było rozbrajanie ładunków wybuchowych, aby ocalić życie kolegów z jednostki. Tak, jak w dzieciństwie zajmował się i troszczył o nas (a o mnie, z racji 4 letniej różnicy wieku, na pewno), tak później na sercu leżało mu zdrowie i życie innych żołnierzy. Podjął się najniebezpieczniejszego z wyzwań. Tacy ludzie, z poczuciem misji, rodzą się rzadko, i stanowczo za szybko odchodzą. Będzie nam Ciebie brakowało, ale cytując Gosię, chyba w każdym z nas pozostanie wspomnienie Waldka pod niebieską bramą stadionu, tyle, że teraz, razem z pingwinami będzie robił rock'n'rollową demolkę tam na górze, a przynajmniej taką mam nadzieję

Dziękujemy za wspomnienia Steven, to z dzieciństwa wywodzi się bowiem biografia duszy...

Anna Knaź
PS. Co prawda każdemu z Was już dziękowałam, ale raz jeszcze chcę Wam powiedzieć, że bez Was te wspomnienia nie miałyby sensu, mimo że wszyscy nie zdążyli się wypowiedzieć. Dziękuję Wam wszystkim za bardzo liczne maile (odbierałam je przez kilkanaście godzin non stop!). Podziękować chciałabym również dębickim mediom za pomoc. Myślę, że nasza wspólna praca dobrze oddaje charakter Waldka. Był wśród the beściaków the beściak i tak już zostanie. Mam głęboką nadzieję, że rodzina Waldka odnajdzie w tekście Jego cząstkę, i choć kilka razy, pomimo smutku, uśmiechnie się, widząc, jak wielu osobom był bliski. Sama nie mogłam powstrzymać łez, lecz czytałam całość z uśmiechem na twarzy. Jesteśmy z Wami !

Pożegnania

* Kochany braciszku i szwagrze, nie tak miało być. Bozia tak szybko nam Cię zabrała, a miałeś plany, marzenia. Miałeś dla kogo żyć. Jednego dnia wszystko zniknęło, ale Ty zawsze będziesz z nami w naszych wspomnieniach i sercach. Mamy nadzieję, ze Ci tam dobrze. Spoczywaj w pokoju.
Brat Grzesiek z małżonką

* Nie mogę się pogodzić Waldziu, że przyszło nam się żegnać w takich okolicznościach. To, co się stało jest dla mnie jak jakiś koszmarny sen, z którego nie mogę się obudzić. Kiedy usłyszałam w telewizji, o trzech żołnierzach, którzy zginęli w Afganistanie i wymienili Twoje nazwisko -zamarłam. Szybko pomyślałam jednak, że to na pewno nie o Ciebie chodzi, że tam jest tylu żołnierzy, że to pewnie zbieg okoliczności z tymi nazwiskami. Włączyłam Naszą Klasę i wtedy zobaczyłam Twoje zdjęcie a pod nim opis "MÓJ BRAT NIE ŻYJE..."To było dla mnie jak grom z jasnego nieba. Nie spałam całą noc - rozpamiętywałam czasy, kiedy byliśmy dziećmi i bawiliśmy się w podchody, w chowanego. Płakałam i złościłam się na przemian po co tam pojechałeś, a przecież wiem że tak trzeba. Nie mówię żegnaj ,nie potrafię. Do zobaczenia Waldziu ,będę się modlić za Ciebie...
Kasia Pyskaty Maziarz

* Wyrazy głębokiego współczucia dla Całej Rodziny i Przyjaciół Waldka. Będziemy o Nim pamiętać.
Bożena Świętoń z rodziną

* Waldek był moim dobrym kolegą z klasy. Zawsze był wesoły i szalony, skory do realizacji wszelakich pomysłów. Wszędzie było Go pełno. Do dzisiaj takiego Go pamiętam i zawsze będę. Pozostawił w naszych sercach smutek, ale Pan Bóg tak zadecydował i zabrał Go do siebie, pewno tam dokończy swoja misję. Waldku odpoczywaj w spokoju.
Agnieszka Król - Ryba

* Waldku...Bądź dzielny również tam w Niebie. Podziwiam Cię bardzo za męstwo i odwagę. Jesteś naszym BOHATEREM i pozostaniesz na zawsze w naszych sercach.
Sylwia Bartnik

* Nie mogę przestać o tym myśleć:(((nie mogę w to uwierzyć:(((nie tak miało być:(((ale Waldek będzie w naszych sercach na zawsze. Kochamy Cię Waldku.
Monika Gawlik (Tulik)

* Z głębi serca składam wyrazy współczucia dla całej rodziny. Zawsze pozostaniesz w mojej pamięci takim, jakim Cię znałam.
Aneta Wasik.

* Wyrazy szczerego i głębokiego współczucia dla Rodziców i całej Rodziny Waldka w tym trudnym dla Was momencie. Niech ta dramatyczna sytuacja będzie dla Was mimo wszystko umocnieniem. Jednocząc się z Wami będziemy się modlić o spokój duszy Waldka oraz siłę i wytrwałość dla całej Rodziny, a zwłaszcza Rodziców.
Mariola i Tadeusz Knaź z rodziną

* Waldku JESTEŚ i BĘDZIESZ zawsze w naszych sercach. JESTEŚ naszym bohaterem. Nieznana jest wola boska... a także niezrozumiała.
Magdalena Siwiak (Bartnik) i Jordan Siwiak

* Waldku Ty od nas nie odszedłeś - JESTEŚ... tuż obok. Kochani Rodzice, tak bardzo nam przykro - szczere wyrazy współczucia. Jesteśmy z Wami w cierpieniu.
Krystyna i Zenon Bartnik

* Waldziu nie mogę uwierzyć, że to, co się stało jest prawdą. Strasznie mi smutno. Dlaczego to musiało przytrafić się właśnie Tobie. Wciąż zadaje sobie to pytanie i nie znajduje na nie odpowiedzi. Wspaniały był z Ciebie człowiek, kolega. Zawsze uśmiechnięty, nie przeszedłeś obojętnie obok nikogo. Rozmawiam z Tobą przed Twoim wyjazdem do Afganistanu. Nie wierze, że to była nasza ostania rozmowa. Trzymałam za Ciebie "kciuki" żebyś cały i zdrowy wrócił do domu, do nas. A teraz powróciłeś, niestety nie takiego powrotu oczekiwaliśmy. W mojej pamięci pozostaniesz na zawsze "żywy". Nigdy Cię nie zapomnę...
Agnieszka Pyskaty Szczepanik

* Koleżanka poprosiła mnie o napisanie kilku słów, może jakiejś anegdoty, lub wspomnienia o Waldku, lecz ciężko pisać o tych, których już nie ma wśród nas? Ciężko wychwycić te najważniejsze momenty. Przez głowę przewija się tysiące myśli, scen, obrazów, czasami głupich zwykłych, codziennych, jak chociażby wyciągnięta dłoń w powitalnym geście, czy kilka słów zamienionych w biegu codzienności?., ale nie o to chyba chodzi, żeby doszukiwać się niezwykłych momentów, bo w życiu liczą się te najprostsze zwykłe chwile, które w obliczu śmierci urastają do miana najważniejszych? Spoczywaj w pokoju
Dominik Ruda

"BóG Go wybrał !
Bardzo Go umiłował !
BóG miłuje Nas wszystkich !
A my wszyscy nauczmy się poprawnie ŻYĆ na tym tragicznym przykładzie naszego śp. brata Waldemara !
Niech spoczywa w pokoju wiecznym.Amen"


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

"..BO BARWY SAPERÓW SĄ CZARNO-CZERWONE,

 CZARNE OD DYMU CZERWONE OD KRWI..."

http://www.ultimatesacrificememorialsupportcenter.com/Partner_Countries_2008.htm

wszystkie memories »

Memories

Wspomnienie

Martin 2 November 2010

Spoczywaj w pokoju zolniezu...

pamiętamy

podchalańczyk 12 April 2010

"CHWAŁA BOHATEROM - CZEŚĆ ICH PAMIĘCI"

Pamiętajmy!!!

Kamil 19 August 2009

SZLI,BY WALCZYĆ O TWÓJ DOM,
WŚRÓD ZIELONYCH PÓL -
O NOWY DZIEŃ.
JAK MYŚL SPRZED LAT,
JAK WSPOMNIEŃ ŚLAD,WRACA DZIŚ....
PAMIĘĆ O TYCH,KTÓRYCH NIE MA,
BO NIE WSZYSTKIM POMÓGŁ LOS.
WRÓCIĆ Z LEŚNYCH DRÓG,
GDY KWITŁY BZY.
W SZCZERYM POLU BIAŁY KRZYŻ,
NIE PAMIĘTA JUŻ,KTO POD NIM ŚPI... [*][*][*]

monika

MONIKA 24 October 2008

Waldi do dzisiaj nie mogę się z tego otrząsnąć, że Ciebie już nie ma:((( ale Nigdy Cię nie zapomnę...będziesz w Naszych sercach na zawsze [*] KOCHAMY CIĘ

Dodaj memory

Aby dodać memory, wypełnij poniższe pola:

 *
 *
Ikonka:

Wybierz ikonkę

więcej »

Q&A (14)

Odpowiedz na pytanie i przeczytaj odpowiedzi innych

  • O jakiej pracy marzył(a) plut.Waldemar SUJDAK?

Niechaj wiedzą, że pamiętasz

OR

Show

Widget

Find out for whom People are Tweeting their Respects

Muzyka

Macromedia Flash Player 9 is required
zobacz wszystkich »

Goście

Obecny w tej chwili

Martin

Obecny 2 November 2010

podchalańczyk

Obecny 18 October 2010

Ewa Sujdak

Poland

Obecny 6 October 2010

Tribute utworzył(a):

Marysia

    Kraków / Krościenko n. D. , Poland

    Obecny 21 August 2008